Życie to chwila.
A chwila przemija...

piątek, 11 grudnia 2015

Rozdział VIII

-Nie jesteście moimi rodzicami! Nie macie prawa mnie zaręczać! Nie zgadzam się wyjść za tego zboczeńca!
-Skarbie, masz tu najmniej do gadania. I jestem Twoją matką.
-Wychowałaś mnie, ale nigdy nie będziesz moją matką. Tak samo, jak nie będziesz jego matką. A ty nie będziesz naszym ojcem. Możecie mnie nawet wywalić z tej popieprzonej krainy, możecie mnie zabić. Ale nigdy nie będziecie moimi rodzicami, a ja nigdy nie poślubię Amre!
-Sheila, co ty wygadujesz?! Nie pozwolę Ci zginąć. A jak odchodzisz, odchodzę z Tobą.
-I gdzie pójdziecie?! Do ludzkiego świata?! Szukać ojca?!
Fuknęłam pod nosem, kiedy nagle zdałam sobie z czegoś sprawę.
Wyrocznia. Chłopak uśmiechnął się pod nosem. Umiesz się teleportować? Głupie pytanie. Jak przekazać wiadomość Harry'emu? Użyłam całej swojej mocy, by przekazać krótką wiadomość chłopakowi. Słyszysz mnie? Sheila?! Teleportujemy się. Trzymaj się mocno. Oke..CO?! Pospieszcie się! Mamy jakieś dziesięć sekund. Gotowi? Tak. Tak. Na trzy! Raz... Dwa...Trzy!
Używając całej swojej mocy ponownie, przeniosłam nas do innego pomieszczenia. Rozejrzałam się.
-Jesteśmy w głównej siedzibie Wyroczni.- stwierdziłam i spojrzałam na zegar wiszący na ścianie.-Chłopaki, pędem. Mamy dziesięć minut, zanim Amre i jego cholerny koń tu będą.
-Dobra. To gdzie iść?
-Za głosem..
Pobiegliśmy do miejsca, z którego wydobywał się dźwięk. Nim się obejrzałam stałam przed Wyrocznią, chowając za sobą Harry'ego.
-Wiem, źle postąpiłam! Ale ten chłopak ma coś w sobie! Przyciąga mnie do siebie, jak medalion mojego brata i mój! Zależy mi na nim i nieważne jaką będę musiała zapłacić cenę, chcę jego bezpieczeństwa!
-Czy tylko tego chcesz?
-Chcę wiedzieć kim byli moi rodzice. Ale on jest dla mnie ważniejszy.- powiedziałam, upadając na kolana.
-Proszę, proszę.. Nieśmiertelna pokochała człowieka..
-Ja.. Nie zaprzeczę. Ale nie znam pojęcia miłość. Nie znam tego uczucia, bo ja nie potrafię kochać.
-Kiedyś nie potrafiłaś. Sheila, skarbie. Ja jestem Twoją matką. Waszą matką.
Spojrzałam na Wyrocznię. Rzeczywiście, wyglądała, jak kobieta ze zdjęcia.
-Mamo? A co z..
-Ojcem? Jest bezpieczny w ludzkim świecie.
-Dlaczego nas oddałaś?
-Bo za bardzo Was kochałam. Nie wiedziałam, że Amre i rodzina, do której Was oddaję jest taka... Myślałam, że wzięłam dobrych ludzi.
-Co mnie czeka za Harry'ego?
-Nic, słonko. Odnaleźliście mnie. A to.. Harry był egzaminem. Jest jednym z nas. Tylko jeszcze o tym nie wie.
Chłopak o mało nie zemdlał, kiedy to usłyszał.
-Żartowałam. Chłopak jest człowiekiem. Tak, jak i Ty, skarbie. Ja też. I Jarred także. Po prostu wychowywaliśmy się w takim, a nie innym świecie.
-Co z naszą rodziną?
-Zamieszkamy razem. Jarred jest pełnoletni, ty już też.. Wrócimy do ludzkiego świata i zamieszkamy we czwórkę. Lub raczej piątkę. Macie siostrę.
Zrobiliśmy z bratem facepalma, po czym wybuchnęliśmy śmiechem. Taaaak, to było dziwne. Ej, Jar? Hm? Wszystko jest w normie. Na tyle na ile może być, młoda.
---------------
A gdy przyjdzie czas..
Kto pokona nas? 
wyimaginowana

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz