Życie to chwila.
A chwila przemija...

czwartek, 26 listopada 2015

Rozdział IV

-Jak to?
-Nie urodziłam się w domu. I nie jestem Twoją siostrą.
-Co?!
-Już pamiętam. Twoi rodzice mnie zabrali z tego miejsca. Pytanie tylko kim była moja matka, że zostawiła mnie tutaj?
Chłopak spojrzał na mnie.
-To niczego między nami nie zmienia.
-Wiem. Ale Jarred.. Ja muszę się dowiedzieć, kim byli moi rodzice. A to oznacza, że bez względu na wszystko muszę się dostać do ludzkiego świata.
-A ja Ci pomogę- szepnął, po czym skierowaliśmy się do lasu. Na szczęście nikogo w nim nie było. Złapałam brata za rękę i jeszcze raz powoli dotknęłam bariery. Gwałtownie odsunęłam rękę.
-Sheila..Twój medalion- powiedział Jarred, a ja spojrzałam na wisior. Zdjęłam go i przyłożyłam do tajemniczej ściany. Wąż zaczął świecić. Ale nie tylko mój medalion świecił.
-Jarred..- szepnęłam, gdy zauważyłam, że jego złoty medalion z orłem także świeci. Orły miał wszędzie, nosił je tak, jak ja węże. Tak jak wąż oznaczał mnie, tak jego oznaczał orzeł.*
Chłopak zdjął go ze swojej szyi i przyłożył do bariery. Nic. Natomiast nasze medaliony zaczęły się do siebie przybliżać; jak za pomocą pola magnetycznego. Złączyły się w jeden i dopasowały do jakiegoś miejsca w barierze. Zmarszczyłam brwi, kiedy nagle zgasły, „wisząc w powietrzu”. Choć naprawdę były gdzieś na barierze. Wyciągnęłam dłoń do bariery. Ale jej nie było. Spojrzałam na Jarreda. Uśmiechnął się pod nosem. Nasze medaliony naprawdę wisiały w powietrzu. Sięgnęłam po nie i odczepiłam od siebie. Dzisiaj się tam wybrać nie możemy. Ale jeszcze to zrobimy
*
-No dlaczego się nie da?! Ostatnio się dało!
Nikłe światło księżyca padało na moje dłonie, kiedy nagle coś sobie uświadomiłam i zaprzestałam próbować.
-Co?
-Musimy czekać, aż księżyc zniknie za chmurami. Wtedy też był schowany, pamiętasz?
Odczekaliśmy chwilę, aż nagle nasze medaliony zaczęły świecić. Uśmiechnęłam się i je złączyłam. Zawirowały i powędrowały w górę, znajdując odpowiednie miejsce, do przyczepienia się. Wpadły w środek, a ja bez strachu przełożyłam rękę. Nie było bariery. Uśmiechnęłam się szeroko do Jarreda i przeszliśmy na „drugą stronę”. Chłopak sięgnął po medaliony i zamknął za nami ścianę lasu. Zapamiętałam jedno charakterystyczne drzewo i ruszyłam przed siebie. Nagle zderzyłam się z kimś, upadając na ziemię. Auć?
-Przepraszam- mruknął znajomy głos, podając mi rękę.
-Argh... Nic się nie stało.
Spojrzałam na chłopaka i zaniemówiłam. To był ten loczek; ten śliczny loczek. Harry.
Uśmiechnął się do mnie, a ja się lekko rozpłynęłam.
-Shei?! Sheila! Gdzie je... Oh, szukałem Cię.
-Nie zgubiłam się Jar. Spokojnie.
Spojrzał na mnie znacząco, a ja odwróciłam wzrok, czując nieznane dotąd mrowienie na policzkach.
-Dziwne imię.
-Tak. Ja.. yy.. Nie jestem stąd.
-Oh, a skąd? Jeśli można..
Spojrzałam z przerażeniem na Jarreda.
-Yyy.. Z...Manhatanu. Imię mam po pra-pra-pra babci.
-Oh, rozumiem. A tak w ogóle Harry jestem.- wyszczerzył się.
Zachichotałam, a Jarred na mnie spojrzał, jak na wariatkę.
-Moje imię znasz.
-Shei, chodź. Musimy iść.
-Jarred, luz. Mamy całą noc.
-No nie wiem.
-Jesteś idiotą.
-A ty idiotką.
-Co za dzieciak.
-Jestem starszy.
-Ale głupszy- pokazałam mu język.
Mruknął coś niewyraźnie, a ja przewróciłam oczami.
-Harry?!
-Tutaj, Loueh!
Hej, hej, hej! Nie tak wyglądało to spotkanie! Zamknij się, Jarred. Wpadliśmy na nich..To było inne spotkanie! Daj mi opowiedzieć!
Przybiegł do nas jakiś chłopak, który podejrzewam nosił imię Louis.
-Lou, to jest Sheila. Sheila, Lou.
-Hej- bąknął, podając mi dłoń.
-Hej. Słuchajcie, ja muszę lecieć, bo mój starszy brat zejdzie na zawał, jeśli nie pójdziemy już.
-Sheila!
-Jarred, chodź, staruszku, chodź. - zaśmiałam się – To hej!-pomachałam i zniknęliśmy za drzewami.
-Co to było?!
-Co?
-Ten dźwięk. I czemu mi nie odpowiedziałaś w myślach?!
-Ah. Nie wiem.. Chwila.. Mówiłeś coś?!
Spojrzeliśmy na siebie ze strachem. Postanowiłam sprawdzić jeszcze jedną rzecz. Wyciągnęłam rękę przed siebie i wymierzyłam w drzewo. Ani drgnęło, a mnie zaczęła boleć ręka. Po chwili się zorientowałam. Nie mamy na sobie medalionów. Założyłam swój, a on swój i spojrzałam na niego.
Słyszysz mnie? Tak.
Odetchnęliśmy z ulgą, kiedy okazało się, że możemy się porozumiewać. Poszliśmy przed siebie, kiedy nagle stanęłam obok jednego z budynków.
Jarred.. Hm? To nie tam się urodziłam. Tam zostałam zaniesiona. Tu się urodziłam. Wskazałam głową budynek przede mną. Był stary, zniszczony i zaniedbany.
Sheila? No? Kim była Twoja matka? Spojrzałam na budynek i westchnęłam. Dobre pytanie.
----------
Podczas, gdy człowiek boi się demona, 
Demon boi się człowieka. 
- - - - - -
* „Tak, jak mnie oznaczał wąż, tak jego oznacza orzeł..”
Orzeł symbolizuje: słońce, niebiosa, ogień, pożar, dzień, powietrze, pioruny, wiatr, początek, wszechwładzę, wróżbę, wyrocznię, modlitwę, łaskę, długowieczność, odnowienie, odrodzenie, nieśmiertelność, chrzest, wniebowstąpienie, chwałę, władzę, majestat, natchnienie, geniusz, aspiracje, męskość, heroizm, zwycięstwo, sprawiedliwość, karę ojcowską, opiekę, żarłoczność.

Starożytność

Biblia, Stary Testament
ORŁY - ANIOŁOWIE:Aniołowie niekiedy przybierali postać orła.
ORZEŁ - BABILON:"Mówi Pan: Olbrzymi orzeł wielkoskrzydły, o długich lotach, pełen różnobarwnego upierzenia, przyleciał na Liban".
ORZEŁ - ŻARŁOCZNOŚĆ:"Orzeł jest wszędzie tam, gdzie są trupy, jego pisklęta chciwie piją krew"(Księga Hioba).
ORZEŁ - ODRODZENIE:"Odnowi się jak u orła młodość" (Psalm 102).
ORZEŁ - WZNIOSŁOŚĆ:"Orzeł ściele wysoko swe gniazdo, na skale mieszka i nocuje na iglicach skalnych i stromych wierzchołkach" (Księga Hioba).
Nowy Testament, Apokalipsa
ORZEŁ - GŁOSICIEL KOŃCA ŚWIATA:"I słyszałem głos orła lecącego środkiem nieba, wołającego donośnie: Biada mieszkańcom ziemi".
Mitologia
ORZEŁ ZABIJAJAJĄCY WĘŻA LUB ZAJĄCA:Zwycięstwo, triumf światła nad ciemnością, Zeus pokonujący swoich wrogów.
ORZEŁ - NARZĘDZIE KARY:Zeus wysyła orła, aby wydziobywał Prometeuszowi wątrobę.

Romantyzm

Pan Tadeusz A. Mickiewicz
ORZEŁ - WOJSKO:"Konie, ludzie, armaty, orły dniem i nocą płyną" - o wojskach napoleońskich.
"Ów mąż, bóg wojny(...)wprzągłszy w swój rydwan orły złote obok srebrnych, od puszcz libijskich latał do Alpów" -o Napoleonie i jego armii.

Pozytywizm

A jak poszedł król na wojnę.... M. Konopnicka
ORZEŁ - WOJSKO:"Szumią orły chorągwiane".

Młoda Polska

Wesele S. Wyspiański
ORZEŁ - GODNOŚĆ, SZLACHECTWO:"Nie polezie orzeł w gówna".
ORZEŁ - WOJSKO:"Orły, kosy, szable, godła".
 wyimaginowana
----------
No nie powiem, zaczyna mi się podobać :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz