-Jak to?
-Nie urodziłam się w domu. I nie jestem Twoją siostrą.
-Co?!
-Już pamiętam. Twoi rodzice mnie zabrali z tego miejsca. Pytanie
tylko kim była moja matka, że zostawiła mnie tutaj?
Chłopak spojrzał na mnie.
-To niczego między nami nie zmienia.
-Wiem. Ale Jarred.. Ja muszę się dowiedzieć, kim byli moi rodzice.
A to oznacza, że bez względu na wszystko muszę się dostać do
ludzkiego świata.
-A ja Ci pomogę- szepnął, po czym skierowaliśmy się do lasu. Na
szczęście nikogo w nim nie było. Złapałam brata za rękę i
jeszcze raz powoli dotknęłam bariery. Gwałtownie odsunęłam rękę.
-Sheila..Twój medalion- powiedział Jarred, a ja spojrzałam na
wisior. Zdjęłam go i przyłożyłam do tajemniczej ściany. Wąż
zaczął świecić. Ale nie tylko mój medalion świecił.
-Jarred..- szepnęłam, gdy zauważyłam, że jego złoty medalion z
orłem także świeci. Orły miał wszędzie, nosił je tak, jak ja
węże. Tak jak wąż oznaczał mnie, tak jego oznaczał orzeł.*
Chłopak zdjął go ze swojej szyi i przyłożył do bariery. Nic.
Natomiast nasze medaliony zaczęły się do siebie przybliżać; jak
za pomocą pola magnetycznego. Złączyły się w jeden i dopasowały
do jakiegoś miejsca w barierze. Zmarszczyłam brwi, kiedy nagle
zgasły, „wisząc w powietrzu”. Choć naprawdę były gdzieś na
barierze. Wyciągnęłam dłoń do bariery. Ale jej nie było.
Spojrzałam na Jarreda. Uśmiechnął się pod nosem. Nasze medaliony
naprawdę wisiały w powietrzu. Sięgnęłam po nie i odczepiłam od
siebie. Dzisiaj się tam wybrać nie możemy. Ale jeszcze to zrobimy
*
-No dlaczego się nie da?! Ostatnio się dało!
Nikłe światło księżyca padało na moje dłonie, kiedy nagle coś
sobie uświadomiłam i zaprzestałam próbować.
-Co?
-Musimy czekać, aż księżyc zniknie za chmurami. Wtedy też był
schowany, pamiętasz?
Odczekaliśmy chwilę, aż nagle nasze medaliony zaczęły świecić.
Uśmiechnęłam się i je złączyłam. Zawirowały i powędrowały w
górę, znajdując odpowiednie miejsce, do przyczepienia się. Wpadły
w środek, a ja bez strachu przełożyłam rękę. Nie było
bariery. Uśmiechnęłam się szeroko do Jarreda i przeszliśmy na
„drugą stronę”. Chłopak sięgnął po medaliony i zamknął za
nami ścianę lasu. Zapamiętałam jedno charakterystyczne drzewo i
ruszyłam przed siebie. Nagle zderzyłam się z kimś, upadając na
ziemię. Auć?
-Przepraszam- mruknął znajomy głos, podając mi rękę.
-Argh... Nic się nie stało.
Spojrzałam na chłopaka i zaniemówiłam. To był ten loczek; ten
śliczny loczek. Harry.
Uśmiechnął się do mnie, a ja się lekko rozpłynęłam.
-Shei?! Sheila! Gdzie je... Oh, szukałem Cię.
-Nie zgubiłam się Jar. Spokojnie.
Spojrzał na mnie znacząco, a ja odwróciłam wzrok, czując
nieznane dotąd mrowienie na policzkach.
-Dziwne imię.
-Tak. Ja.. yy.. Nie jestem stąd.
-Oh, a skąd? Jeśli można..
Spojrzałam z przerażeniem na Jarreda.
-Yyy.. Z...Manhatanu. Imię mam po pra-pra-pra babci.
-Oh, rozumiem. A tak w ogóle Harry jestem.- wyszczerzył się.
Zachichotałam, a Jarred na mnie spojrzał, jak na wariatkę.
-Moje imię znasz.
-Shei, chodź. Musimy iść.
-Jarred, luz. Mamy całą noc.
-No nie wiem.
-Jesteś idiotą.
-A ty idiotką.
-Co za dzieciak.
-Jestem starszy.
-Ale głupszy- pokazałam mu język.
Mruknął coś niewyraźnie, a ja przewróciłam oczami.
-Harry?!
-Tutaj, Loueh!
Hej,
hej, hej! Nie tak wyglądało to spotkanie! Zamknij się, Jarred.
Wpadliśmy na nich..To było inne spotkanie! Daj mi
opowiedzieć!
Przybiegł do nas jakiś chłopak, który podejrzewam nosił imię
Louis.
-Lou, to jest Sheila. Sheila, Lou.
-Hej- bąknął, podając mi dłoń.
-Hej. Słuchajcie, ja muszę lecieć, bo mój starszy brat zejdzie na
zawał, jeśli nie pójdziemy już.
-Sheila!
-Jarred, chodź, staruszku, chodź. - zaśmiałam się – To
hej!-pomachałam i zniknęliśmy za drzewami.
-Co to było?!
-Co?
-Ten dźwięk. I czemu mi nie odpowiedziałaś w myślach?!
-Ah. Nie wiem.. Chwila.. Mówiłeś coś?!
Spojrzeliśmy na siebie ze strachem. Postanowiłam sprawdzić jeszcze
jedną rzecz. Wyciągnęłam rękę przed siebie i wymierzyłam w
drzewo. Ani drgnęło, a mnie zaczęła boleć ręka. Po chwili się
zorientowałam. Nie mamy na sobie medalionów. Założyłam swój, a
on swój i spojrzałam na niego.
Słyszysz mnie? Tak.
Odetchnęliśmy z ulgą, kiedy okazało się, że możemy się
porozumiewać. Poszliśmy przed siebie, kiedy nagle stanęłam obok
jednego z budynków.
Jarred..
Hm? To nie tam się urodziłam. Tam zostałam zaniesiona.
Tu się urodziłam.
Wskazałam głową budynek przede mną. Był stary, zniszczony i
zaniedbany.
Sheila?
No? Kim była Twoja
matka? Spojrzałam
na budynek i westchnęłam. Dobre pytanie.
----------
Podczas, gdy człowiek boi się demona,
Demon boi się człowieka.
----------
Podczas, gdy człowiek boi się demona,
Demon boi się człowieka.
- - - - - -
* „Tak, jak mnie oznaczał wąż, tak jego oznacza orzeł..”
Orzeł
symbolizuje: słońce, niebiosa, ogień, pożar, dzień,
powietrze, pioruny, wiatr, początek, wszechwładzę,
wróżbę, wyrocznię, modlitwę, łaskę, długowieczność,
odnowienie, odrodzenie, nieśmiertelność, chrzest,
wniebowstąpienie, chwałę, władzę, majestat, natchnienie,
geniusz, aspiracje, męskość, heroizm, zwycięstwo,
sprawiedliwość, karę ojcowską, opiekę, żarłoczność.
Starożytność
Biblia, Stary Testament
ORŁY
- ANIOŁOWIE:Aniołowie niekiedy przybierali postać orła.
ORZEŁ
- BABILON:"Mówi Pan: Olbrzymi orzeł wielkoskrzydły, o
długich lotach, pełen różnobarwnego upierzenia, przyleciał na
Liban".
ORZEŁ
- ŻARŁOCZNOŚĆ:"Orzeł jest wszędzie tam, gdzie są
trupy, jego pisklęta chciwie piją krew"(Księga Hioba).
ORZEŁ
- ODRODZENIE:"Odnowi się jak u orła młodość"
(Psalm 102).
ORZEŁ
- WZNIOSŁOŚĆ:"Orzeł ściele wysoko swe gniazdo, na
skale mieszka i nocuje na iglicach skalnych i stromych wierzchołkach"
(Księga Hioba).
Nowy Testament, Apokalipsa
ORZEŁ
- GŁOSICIEL KOŃCA ŚWIATA:"I słyszałem głos orła
lecącego środkiem nieba, wołającego donośnie: Biada mieszkańcom
ziemi".
Mitologia
ORZEŁ
ZABIJAJAJĄCY WĘŻA LUB ZAJĄCA:Zwycięstwo, triumf światła
nad ciemnością, Zeus pokonujący swoich wrogów.
ORZEŁ
- NARZĘDZIE KARY:Zeus wysyła orła, aby wydziobywał
Prometeuszowi wątrobę.
Romantyzm
Pan Tadeusz A. Mickiewicz
ORZEŁ
- WOJSKO:"Konie, ludzie, armaty, orły dniem i nocą
płyną" - o wojskach napoleońskich.
"Ów
mąż, bóg wojny(...)wprzągłszy w swój rydwan orły złote
obok srebrnych, od puszcz libijskich latał do Alpów" -o
Napoleonie i jego armii.
Pozytywizm
A jak poszedł król na wojnę.... M. Konopnicka
ORZEŁ
- WOJSKO:"Szumią orły chorągwiane".
Młoda Polska
Wesele S. Wyspiański
ORZEŁ
- GODNOŚĆ, SZLACHECTWO:"Nie polezie orzeł w gówna".
ORZEŁ
- WOJSKO:"Orły, kosy, szable, godła".
wyimaginowana
----------
No nie powiem, zaczyna mi się podobać :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz